Miejskie Przedsiębiorstwo Komunikacyjne w Rzeszowie zapowiada rewolucję w kursach podmiejskich.

Koniec z finansowaniem darmowych przejazdów dla osób po siedemdziesiętce, najmłodszych dzieci, a nawet honorowych dawców krwi. Wycięte zostają także nieopłacalne kursy. Wszystko to od połowy tego roku. Planowane zmiany są spowodowane trudną sytuacją miejskiego przewoźnika. Według szacunków, aby dopiąć tegoroczny budżet, firma potrzebuje ok. 8 mln. zł. MPK taką sumę pieniędzy musi znaleźć sama.

– Liczymy pasażerów, sprawdzamy ilu z nich korzysta z ulg – mówi Wiesław Pomianek, prezes MPK Rzeszów. Z danych firmy wynika, że sąsiadujące z Rzeszowem gminy do komunikacji miejskiej dopłacą w tym roku ok. 1 mln. zł. (w ubiegłym roku było to ok. 900 tys. zł.).

To kropla w morzu potrzeb – twierdzi kierownictwo firmy, które przygotowało już program, który ma zapewnić podniesienie rentowności podmiejskich kursów. Program przewiduje dość radykalne rozwiązania, m.in. likwidację darmowych przejazdów dla mieszkańców gmin: Krasne, Świlcza, Boguchwała, Chmielnik i Trzebownisko. Do takich gratisowych przejazdów były uprawione jak już wcześniej wspomniałem osoby po 70. roku życia, dzieci do lat 4, czynni honorowi dawcy krwi, osoby niepełnosprawne i ich opiekunowie.

Skala tych darmowych przejazdów jest ogromna. Tylko na linii 33 co piaty pasażer nie płaci za bilet. Likwidacja darmowych przejazdów nie oznacza, że wcale ich nie będzie – tłumaczy Pomianek.

Co z gminą Świlcza? – Mamy pismo od wójta, że gmina wycofuje się z dopłat – wyjaśnia prezes MPK Rzeszów. Zagrożenie obcięcia linii nr 25 na granicy z Rzeszowem jest więc bardzo realne.