Wracamy do tematu budowy instalacji wiatrowej na terenie Bzianki.

Od paru dni temat ten jest na językach całej miejscowości. Wiemy już, że oprócz Bzianki, część wiatraków ma stanąć także w Błędowej Zgłobieńskiej, Woliczce i Dąbrowie. Właściciele działek w Bziance, którzy mieszkają w Woliczce już parę tygodni temu zostali poinformowani o planach budowy takiej farmy na terenie naszego sołectwa. Niektórzy zawarli już wstępne umowy z inwestorem warszawskiej firmy budującej elektrownie wiatrowe.

Wśród mieszkańców panuje wyraźny podział zdań dotyczący budowy wiatraków w Bziance.

Entuzjaści liczą na mniejsze rachunki za prąd elektryczny, bardziej czysty i ekologiczny tryb życia, otwarcie się nowych perspektyw oraz dodatkowe fundusze płynące z budowy instalacji na ich gruntach.

Przeciwnicy stwierdzają, że budowa i stworzenie sfery ochronnej o promieniu 500 m. od każdego z wiatraków, skutecznie i trwale zablokuje rozwój i rozbudowę miejscowości. Twierdzą także, że huk obracających się skrzydeł, który wynosi ponad 100 decybeli zagłuszy spokój wioski.

Przypominam jednak parę faktów dotyczących inwestycji.

Każdy z wiatraków będzie liczył ponad 100 m. wysokości, a jego skrzydła 50 m. średnicy. Aby wiatraków mógł być uruchomiony musi nastąpić przebudowa linii transformatorowej i jej biegu, tak aby mogła ona przyjmować prąd wyprodukowany przez wiatrak. Do każdego wiatraku zostanie stworzona droga przez wiele działek, tak, by miała jak najbardziej prosty profil i jak najmniej zakrętów. Fundamenty pojedynczego stanowiska wynosi ponad 10 m. głębokości, tzn. ok. 35 m.kw. betonu. Każdy z wiatraków będzie otoczony strefą ochronną 500-300 m. dookoła stanowiska. Stanowisko takie musi znajdować się w odległości 200-300 m. od linii napięcia. W strefie ochronnej nie będzie można budować żadnych obiektów. W przypadku Bzianki będzie ona kończyć się dosyć blisko zabudowań mieszkalnych. Odszkodowania finansowe otrzymają właściciele działek, na których będą znajdować się wiatraki, oraz działek, nad którymi będą obracać się skrzydła.

W Bziance nie zostało zorganizowane jeszcze żadne spotkanie ani zebranie wiejskie w tej sprawie, choć inwestor już dawno powiadomił na czyich działkach staną wiatraki. Wielu mieszkańców, których ta sprawa dotyczy bezpośrednio nie ma pojęcia o sytuacji. Przedstawiciel firmy z Warszawy jest zdziwiony takim sposobem załatwienia sprawy na wsi. Organizowanie i przeprowadzenie konsultacji w takich sprawach należy do władz gminnych i sołeckich, które zachowują się zupełnie nieprofesjonalnie.

Proponuję mniej konspiracji, a więcej działań w porozumieniu z entuzjastami, jak i przeciwnikami. Wszakże musimy wybrać taką drogę, aby za parę pokoleń nasze prawnuki nas nie przeklinały, bowiem wiatraki te będą stać w Bziance dziesiętki lat.

Ulotka kolportowana wśród mieszkańców Bzianki