Piękne widoki ważniejsze niż wiatraki

Marcin Kobiałka, Gazeta Wyborcza, 8 kwietnia 2008 r.

Mieszkańcy Bzianki protestują przeciwko planom budowy w pobliżu ich domów wiatraków. Wójt gminy Świlcza uspokaja, że protestować nie muszą, bo na inwestycję zgody nie da. – Wiatraki spaskudzą nasz piękny krajobraz – mówi.

Nikt z nami tej inwestycji nie konsultował. Wiele osób nie zgadza się na wiatraki. Ja będę mieszkała w pobliżu strefy ochronnej, która ma wynieść 500 metrów. Na tym obszarze nie będzie żadnych zabudowań. Wiatraki wydają tępy, uporczywy hałas, bije  z nich oślepiające światło. Przez tereny, na których wiatraki miałyby stanąć, przelatują ptaki i taka inwestycja byłaby dla nich niebezpieczna – mówi Stanisława Ślęzak, mieszkanka Bzianki.

Wiatraki w Bziance, poprzez Woliczkę, aż do Błędowej planuje wybudować warszawska firma Ekowind. Kilka tygodni temu rozpoczęła negocjacje z właścicielami działek, na których miałyby stanąć wiatraki. Część z nich się zgodziła.

Dotarły do nas informacje, że wiatraków ma być 10. W pobliżu strefy ochronnej znajduje się ponad 40 domów. Po wybudowaniu wiatraków nic na niej nie powstanie – twierdzą mieszkańcy. Kilku już złożyło protest do gminy. To na jej terenie miałby stanąć około 50-metrowe wiatraki. Wojciech Wdowik, wójt Świlczy, we wtorek dostał list od inwestora, który prosi gminą o wydanie zgody na postawienie w Bziance wieży. Przy jej użyciu Ekowind chce zrobić pomiary wiatru, a potem zdecydować, ile ostatecznie mógłby postawić wiatraków.

Inwestor dziwnie postępuje. Najpierw rozmawia z ludźmi, a na końcu z nami, nie pytając, czy mamy w planie zagospodarowania przestrzennego ujęte tego typu inwestycje. Nasza decyzja na postawienie wieży brzmi „nie”. Inwestor obiecuje ludziom gruszki na wierzbie – uważa Wdowik.

My na razie sondujemy, czy inwestycja w tamtym miejscu jest w ogóle możliwa. Nie ma jeszcze żadnych decyzji. Negocjacje z właścicielami działek są w fazie wstępnej – tłumaczy Krzysztof Kowalak z firmy Ekowind. Przyznaje, że i do nich dotarły sygnały o protestach mieszkańców, którzy nie zgadzają się na inwestycję.

Proszę mi wierzyć, że budowa wiatraków w Bziance to bardzo odległa sprawa. Teraz tylko sprawdzamy, gdzie one mogłyby stanąć i w jakiej liczbie. Od planów do decyzji administracyjnych jeszcze daleka droga. Nie mamy nawet decyzji środowiskowych, opinii konserwatorskich, ornitologów. Spokojnie, to tylko sondaż z naszej strony – przekonuje Kowalak.

Gmina zapowiada, że jeśeli nawet inwestor widziałby sens budowania na jej terenie wiatraków i dogadałby się z właścicielami działek, to i tak nie wyda zgody na inwestycję.

– Mamy piękny krajobraz. Wiatraki go spaskudzą. We wtorek o inwestycji rozmawiałem z radnymi. Wszyscy sceptycznie do niej podchodzą – twierdzi Wdowik.

Wójt nie wierzy w duże zyski dla gminy po realizacji inwestycji. – Z czego ten zysk? – pyta Wdowik. – Z podatków od nieruchomości – mówi – Co to za zyski, skoro wiatrak stoi na dwóch metrach kwadratowych? Dla gminy to żaden zysk. Krajobraz jest ważniejszy – odpowiada Wdowik.

Wiatraki na polach Bzianki - artukuł