Ogólna sytuacja

Decyzję o kandydowaniu do Rady Gminy Świlcza podjąłem w marcu 2014 r. Była ona poprzedzona kilkoma latami przyglądania się „z boku” na to, co działo się w naszym sołectwie i w gminie Świlcza, opisywaniu tej rzeczywistości na stronie Bzianki. Działalność tą firmowałem własnym nazwiskiem, zawsze opierając ją na dokumentach i mówiąc wprost co myślę. Obserwowałem dwukrotną próbę włączenia Bzianki do Rzeszowa, uczestniczyłem w ratowaniu istnienia Szkoły Podstawowej, lecz ostatecznie w decyzji o kandydowaniu utwierdziła mnie niejasna sytuacja prawna kwestii budowy kanalizacji i udziału mieszkańców w jej finansowaniu oraz budowa chodnika przy drodze powiatowej, realizowana nie do końca zgodnie z zapewnieniami.

W ciągu mijających czterech lat, jak i patrząc szerzej, w ciągu dekady, Bzianka rozwijała się, rozwijała się „jakoś”. Jej rozwój był jednak mniej dynamiczny niż innych miejscowości gminy Świlcza, sąsiadującej z nami gminy Boguchwała oraz miasta Rzeszów, dysponującego miliardowym budżetem. Wobec tak dynamicznych sąsiadów Bzianka pozostała daleko w tyle, nie mając m.in. dostępu do kanalizacji, co w skali całych sołectw było smutnym ewenementem na Rzeszowszczyźnie. Chociażby przez pryzmat tej sprawy należy spytać, czy mijającą kadencję można uznać za udaną?

Inwestycje

Najkrótszym podsumowaniem mijającej kadencji pod względem inwestycyjnym mogą być suche dane: budowa 380 m. chodnika, 130 m. nawierzchni asfaltowej, wykonanie placu zabaw przy szkole z monitoringiem, zaadaptowanie boiska szkolnego oraz prace przy Domu Ludowym (termomodernizacja, parking, ogrzewanie). Rozpoczęto także budowę kanalizacji, której zakończenie przewidziano już po wyborach samorządowych, w maju 2015 r. Należałoby spytać o rzeczywisty wkład gminny w realizowane inwestycje. Zdecydowaną większość budowy chodnika przez wieś sfinansowano z funduszu sołeckiego. Podobne źródło finansowania miały: plac zabaw przy szkole z monitoringiem i adaptacja boiska szkolnego. Część prac przy Domu Ludowym realizowano przy użyciu środków unijnych, z wkładem własnym gminy.

Nie można pominąć odebrania nam, jako mieszkańcom, ponad 50% połączeń autobusowych MPK do Rzeszowa. Dzieci spacerujące od pętli na ul. Dębickiej do Bzianki, to obraz, który jeszcze dobitniej wskazuje na potrzebę zmiany tej karygodnej sytuacji. Połączeń przybywa, m.in. od 1 listopada br., ale nie obejmą one Bzianki. Czy nasze władze, wciąż ponaglane przez mieszkańców, zadbały o zmianę tego faktu?

Dwa lata temu mieszkańcy uratowali istnienie Szkoły Podstawowej. Było to wielkie wydarzenie, które bez pomocy Sióstr Nazaretanek i wielu osób nie byłoby możliwe.

W szczerość inwestycji realizowanych naprędce w czasie obecnie trwającej kampanii wyborczej po prostu nie wierzę i sądzę, że nikt rozsądny nie da się na nie złapać.

Rozwój czy stagnacja?

Zauważyłem, że dorywcze i niewielkie inwestycje były realizowane wyrywkowo, bez większego planu. Pomimo istnienia dokumentu „Plan odnowy miejscowości Bzianki 2010-2017”, należałoby spytać ile zamierzeń w nim zawartych zostało zrealizowanych i czy same założenia były w ogóle realne. Jeżeli już dbano, to – mówiąc obrazowo – o dzisiaj i jutro. Brak było jednak myślenia, co będzie pojutrze i jakie inwestycje powinny być realizowane, które przyniosłyby rozwój Bzianki. Nasza miejscowość nigdy nie będzie miejscem działalności zakładów przemysłowych ani dużych przedsiębiorstw, z naturalnej przyczyny, jaką jest bliskość Strefy Rzeszów-Dworzysko. Jedynym kierunkiem rozwoju Bzianki może być budownictwo mieszkaniowe. Trzeba zadać sobie pytanie, czy w mijającej kadencji wykonano w całości chociaż jedną inwestycję, która przyciągnęłaby nowych mieszkańców? Jeżeli nie, to czas to zmienić i wykonać pierwszy krok, w postaci stworzenia planów zagospodarowania przestrzennego na potencjalnych terenach pod budownictwo mieszkaniowe. Czy nie należałoby przedstawić  mieszkańcom spójny i realny plan rozwoju naszej wsi, nie na rok czy dwa, ale chociaż na dwie najbliższe kadencje. Chciałbym to zrobić, dlatego kandyduję.

Władza

W decyzji o kandydowaniu utwierdził mnie także stan obecnej władzy. Nie takiej reprezentacji oczekiwałem jako wyborca, jako mieszkaniec, dlatego kandyduję, aby wprowadzić nowe standardy kontaktu z mieszkańcami, pomocy i współpracy opartej na prawdzie. Czas na odważny i merytoryczny głos. Po czterech latach osobom sprawującym władzę należy powiedzieć „sprawdzam”. To prawo każdego wyborcy, który poszedł do urny w 2010 r. i poparł czyjąś kandydaturę. Osoby sprawujące służbę są finansowane ze środków publicznych, dlatego należy się im także publiczne rozliczenie z mijającej kadencji. Należy spojrzeć na obietnice wyborcze i ocenić, czy je zrealizowano, a jeżeli nie, to, chociaż czy zapukano do wszystkich drzwi, aby sprawę załatwić. Każdy z mieszkańców musi odpowiedzieć sobie czy oczekiwał takiej reprezentacji wsi na szczeblu sołeckim i gminnym. Czy zawsze mógł liczyć na pomoc, na współdziałanie? Jeżeli nie, to nie warto tracić czasu i należy dokonać zmian.